niedziela, 23 listopada 2014

Prolog

"Szłam czarnym jak noc korytarzem , szukają żywej duszy , słyszę kliknięcie  , po czym wszystko  staje  w płomieniach.Ten przeraźliwy krzyk obija się o moje uszy...krzyk mojej mamy".Momentalnie otworzyłam swoje turkusowe oczy , narażając je tym samym  na światło słoneczne.Uniosłam rękę do policzka i starłam zawieruszoną kropelkę potu.
-Głupi sen. Mam go przynajmniej dwa razy w miesiącu.Bezustannie  przypominając mi o dręczącym mnie poczuciem winy .Tak. Moja mama nie żyje odkąd gdy miałam sześć lat nasz dom stanął w płomieniach. Oprócz mnie ocalał także starszy o cztery lata brat , Gaara  z którym obecnie mieszkam i ojciec , który po śmierci swojej żony opuścił kraj w poszukiwaniu nowego życia . Odwiedza nas ok. 2 razy do roku. Tyle w zupełności wystarczy. Podniosłam się do pozycji siedzącej.
-7:30...do przewidzenia.Tak rozpoczęcia roku szkolnego jest właśnie dzisiaj za półtorej godziny. Zdecydowanie mam jeszcze czas.Nadal rozglądając się po pokoju półprzytomnym wzrokiem ,  nogami szukałam moich puchowych kapci. Mają już swoje lata , a materiał lekko poszarzał .No cóż moje to moje.


Czując ostatnie krople wody spływające po moim ciele owinęłam się szkarłatnym ręcznikiem i podreptałam do mojej pieczary (niestety) rozświetlonej już na tyle bym mogła dostać się do szafy , w poszukiwaniu ubrań.
Na szczęście w tym liceum nie obowiązują mundurki. Przemierzając stertę ciuchów , poczułam na sobie wzrok , dwóch dobrze mi znanych miętowych tęczówek.
-Podglądasz mnie braciszku , nieładnie . Czy mam już nigdy nie zrobić ci kolacji?
-Nie ma co oglądać..
-Do rzeczy.Powoli puszczały  mi nerwy.
-Sprawdzam tylko co zamierzasz na siebie włożyć. Pogoda daje wiele do życzenia.
-Spokojnie Gaara .Pokaże ci się przed wyjściem i pozwolę ucałować w czułku . Byś się bardziej mógł wczuć w role  ojca. Byłam teraz szczerze rozbawiona jego troską. Ostatnie słowa wypowiedziałam chichocząc. Jednak... byłam mu w pewnym sensie wdzięczna. Po ostatniej przeprowadzę nie znalazłam przyjaciół. Może tylko niektórzy odzywali się do mnie od czasu do czasu . Mało kto się mną interesował ,a Gaara był i będzie przy mnie. Taki z niego brat. Zawsze pomoże , doradzi , wkurzy , zezłości , ze smuci , lecz zawsze jest.
- Na dole  masz śniadanie . Pośpiesz się.
Po jego wyjściu ubrałam zwykłe czarne rurki , białą koszule flanelową z koronką w niektórych miejscach , naszyjnik w kształcie jaskółki , na to niebieska bluza . Spięłam moje blond włosy w cztery kitki: Dwie po bokach u góry , a ten sam manewr powtórzyłam z dolną częścią głowy.
-Gotowe.Zbiegłam na dół po schodach, wbiegając pędem do kuchni po kanapki.-Zjem po drodze! Taka spontaniczna decyzja . Zamykając drzwi słyszałam jeszcze głos brata , który burczał coś na moją osobę. Mimowolnie na ustach pojawił mi się enigmatyczny uśmiech . Och... zapowiada się nad wyraz ciekawy dzień.




Nowo upieczeni uczniowie zmierzali wprost do ogromnego budynku , który przez najbliższe 4 lata będzie moją udręką. Rozglądałam się ściskając w ręku ramiączko od mojego plecaka. Plecaka...czysta ludzka głupota organizować lekcje w trakcie rozpoczęcia roku .Można powiedzieć  że, szłam na ślepo . Mój wzrok omiótł już dosłownie wszystko oprócz , trasy przede mną. Czego szybko pożałowałam .  Wpadłam na kogoś , tym samym upuszczając plecak z hukiem. Chwile stałam w miejscu , czując jego palący wzrok na sobie. Zamiast spojrzeć na tego "kogoś" schyliłam się by go podnieść .  Kątem oka zauważyłam męskie tenisówki . Więc to chłopak.
-Uważaj jak leziesz imbecylu...
-To ty na mnie wpadłaś.
-A ty , nie zauważyłeś.
-To już nie moja sprawa
-Dame powinno się przeprosić. Powiedziałam z wyższością, zapinając plecak , przewieszając przez ramie , by potem spojrzeć w jego hebanowe oczy. Cholera. Był mną wyraźnie rozbawiony.
-Jest tu jakaś? Teatralnie przystawił rękę do ust , udając zdziwienie.Mierzyłam go chłodnym jak śnieg spojrzeniem , a on mi zawtórował . Nie jeden profesjonalny pokerzysta mógł zazdrościć nam diabolicznego wzroku. Postanowiłam przerwać drętwą cisze , która powoli wytrącała mnie z równowagi .
- Jesteś świadom , że takimi słowami rozpoczynasz wojnę.  Jego powieki nie drgnęły , informując mnie tym samym ,że moje "świadczenie" , nie za specjalnie go poruszyło. Musiałam przyznać przed samą sobą , jeszcze żaden poznany prze zemnie przedstawiciel płci męskiej , nie wytrzymał mojego spojrzenia przez tak długi okres czasu.
-Możliwe , jednak jest to zbyt upierdliwe. Kącik ust bruneta nieznacznie się podniósł , a moje brwi niebezpiecznie zmarszczyły.
-Upierdliwy jesteś ty , a teraz daj mi przejść śpieszę się. Odgarnęłam kosmyki włosów , które zasłaniały mi widoczność , poprawiłam jeszcze raz spadający plecak , po czym bez zastanowienia minęłam mojego nowo poznanego "kolegę" bez słowa.Czułam jego przeszywające tęczówki na moich plecach , cóż nie chciałam dać mu tej satysfakcji , więc nie odwróciłam się. Choć przez kilka sekund miałam to w planach.


Szukałam mojej klasy  od 5 minut , a co jak co , ale matka natura nie obdarzyła mnie jakąś szczególną cierpliwością. Specjalnie powtarzałam niektóre korytarze , gdy zdawało mi się że ominęłam któryś z numerków na drzwiach. Jedyna rzeczą , o której teraz myślałam , było porządne wyżycie się na pobliskiej ścianie. Zamiast tego oparłam się o jedną z nich i westchnęłam , tym samym informując dziewczynę stojącą niedaleko o swojej bezsilności , złości , sfrustrowaniu. Może i przesadzam , ale tak się właśnie czułam. Nie podnosiłam głowy , bo wyraźnie słyszałam miarowe kroki kierowane w moja stronę.
-Hm... zgubiłaś się? Od razu mój mechanizm uruchomił się , mówiąc mi , że przy udzieleniu odpowiedzi trzeba powiedzieć tak zwaną "ciętą ripostę". Uświadomiłam sobie , że pytanie wyszło z szeroko uśmiechających się ust różowo-włosej , drobnej osóbki.
-Można tak powiedzieć.
-Sakura Haruno . Podała mi swoją dłoń , która niepewnie przyjęłam.
-Temari No Sabaku
-Szukasz jakieś klasy?
Przytaknęłam. Miałam chwile by jej się dokładniej przyjrzeć . Była trochę niższa ode mnie , miała zgrabna figurę i długie nogi , Jej szmaragdowe oczy świeciły się przyjaznymi iskierkami . Człowiek widzi taką dziewczynę a uśmiech sam się pojawia.
-Temari!Wzdrygnęłam się . Dopiero teraz zauważyłam , że czyjaś ręka porusza się przed moimi oczami.
-Przepraszam. Odparłam z lekka zawstydzona.-Zamyśliłam się.Zdarza mi się to coraz częściej.
-Pytałam , do jakiej klasy jesteś zapisana?
-Id z wychowawcą Yamato Yohikara.
-To wspaniale. Klasnęła entuzjastycznie w dłonie.-Będziemy razem tam chodzić. Nie zdążyłam nawet otworzyć ust , jak czyjaś szczupła dłoń pociągnęła mnie w stronę tylko jej znaną.







Hejka! 

Moja pierwsza notka na tym blogu. Nie wkładam w niego jakiś wielkich nadziei , choć nie zaprzeczę chciałabym by wam sie spodobał. Jestem osobą samokrytyczną. Co z tego wynika? Żadko co wypadnie z pod moich rąk mi sie podoba...Jednak niespodzianka! Wyjątkowo jestem z siebie zadowolona. Ze względu na szkołę czas dodawanych prze zemnie   rozdziałów jest blisko nieokreślony. Raz dam , raz nie dam ,ale moja zasada: Przynajmniej raz na dwa tygodnie. Neneo

Gadżet tekstowy